Jak pisaliśmy w naszym poprzednim artykule pt. „Krajeńska Krajka – pełny „raport”. Tajemnice haftu ze Skica”, dotyczącym haftu krajeńskiego, odnaleziony w Skicu-Kolonii (Kobylniku) skrawek materiału z haftem stał się dla Krajny początkiem ponownego ożywienia tradycji hafciarskich oraz impulsem do promocji krajeńskiego zdobnictwa i dizajnu. Najpierw w latach 70. XX wieku, a następnie ponownie w ostatnich latach, kompozycja, na którą składa się charakterystyczny powtarzalny raport, zaczęła przyozdabiać krajeńskie gadżety, foldery i ubrania. Zyskała też swoją nazwę – „Krajeńska Krajka”.

Rok 2022. Sensacyjne odkrycie
Przez długi czas skrawek z Krajką był jedynym artefaktem, który przedstawiał tę charakterystyczną i znaną dziś wszystkim Krajniakom kompozycję.
Niemal sensacyjnego odkrycia dokonano w kwietniu 2022 r. Gdzieś w zbiorach rodzinnych fotografii pani Doroty Śledź znalazło się zupełnie wyjątkowe dla nas wszystkich zdjęcie.
Fotografia, wykonana prawdopodobnie około 1937–1938 r. w atelier Bolesława Sadowskiego w Siedlcach, przedstawia Filomenę Marciniuk z domu Biegun. Pani Dorota Śledź jest wnuczką młodziutkiej wówczas Filomeny. Zdjęcie do artykułu udostępniła nam pani Monika Lis, która pozyskała skan fotografii. Serdecznie dziękujemy obu paniom.

Na fotografii (~1937-1938 r.) Filomena Marciniuk (z domu Biegun). Zdjęcie ze zbiorów pani Doroty Śledź, wnuczki Filomeny, skan został pozyskany przez panią Monikę Lis.
Co znajduje się na fotografii
Choć sama fotografia liczy sobie kilkadziesiąt lat i dotknięta jest zębem czasu, najistotniejsza jest dla nas widoczna na niej bluzka, w którą ubrana jest Filomena. Fotografia została wykonana na papierze fakturowanym, z charakterystyczną strukturą wypukłych kółeczek, co należy uwzględnić przy interpretowaniu szczegółów motywów haftu.
Bez problemu jesteśmy w stanie dostrzec tam charakterystyczne motywy tworzące piękne kompozycje, które dziś nazywamy dumnie haftem krajeńskim.
To w zasadzie pierwszy i jedyny tak okazały artefakt z pierwszego okresu rozwoju haftu krajeńskiego, czyli sprzed 1939 r. Do tej pory dysponowaliśmy kilkoma niewielkimi haftami lub ich replikami z tego czasu. Bluzka jest bogato zdobiona i zawiera kilka ornamentów. Dostrzegamy na niej umieszczoną wzdłuż, pasową, symetryczną kompozycję, będącą lustrzanym odbiciem względem środka bluzki, oraz rozbudowany ornament na rękawie. Ponadto na połach bluzki widoczne są rozrzucone, również symetrycznie względem środka, nieznane do tej pory motywy. W tym przypadku symetria dotyczy jednak jedynie sposobu ich rozmieszczenia – sam motyw nie zachowuje lustrzanego odbicia.
Szczegółowa analiza haftów
W wielu miejscach haft na zdjęciu jest wyblakły, linie ornamentów są zatarte, a na powierzchni widoczne są także ślady napisów i uszkodzeń. Wszystko to utrudnia jednoznaczny odczyt niektórych motywów. Choć technika wykonania fotografii utrudnia nam szczegółową analizę, przy wnikliwej obserwacji możemy dostrzec na niej coś, co jest nam wszystkim bardzo dobrze znane – ułożony pionowo pełny segment Krajeńskiej Krajki.

Zestawienie kompozycji na bluzce.
Choć frontowa kompozycja wydaje się nieco inna niż „Krajka”, co prawdopodobnie jest spowodowane wypruciem niektórych nitek i fragmentów haftu, przy dokładnej analizie dostrzec można zarysy pierwotnego układu kompozycji, który został tam wyhaftowany. Szczególnie interesujący jest dekolt, gdzie widoczny układ elementów konstrukcyjnie odzwierciedla kompozycję znaną ze skrawka jedwabnej halki ze Skica-Kolonii. Widać tu – podobnie jak na „Krajce” – dzwonki wychodzące z kłosów oraz łodyżkę przy makówce. Są to elementy, które mogą pełnić rolę rozpoczęcia lub domknięcia kompozycji.
Po dokonaniu szczegółowej analizy przygotowaliśmy adaptację graficzną tego, co widzimy na bluzce Filomeny. Kolory motywów zostały dobrane na podstawie współczesnych wzorów.

Adaptacja graficzna widocznej części kompozycji z bluzki Filomeny.
Porównując dotychczas znany motyw „Krajki” z motywem widocznym na koszuli, możemy dostrzec kilka różnic. Przede wszystkim pionowy układ kompozycji na bluzce zawiera motyw kłosa, który ma odwrócony kierunek. Ponadto wszystkie motywy dzwonków na bluzce są jedynie konturowe, czyli puste. To również nowość w uniwersum haftu krajeńskiego.
Poza tym obie kompozycje – ta z bluzki Filomeny i ta z halki ze Skica-Kolonii – wydają się być niemal tym samym projektem. To niezwykłe odkrycie, gdyż po raz pierwszy obserwujemy w tym okresie rozwoju haftu prawdopodobne zastosowanie szablonu kompozycji. Daje nam to możliwość postawienia tezy, iż ta kompozycja była znana i rozpowszechniana w formie, którą możemy dziś nazwać wzornikiem.
Część kompozycji na zdjęciu jest niewidoczna, w związku z czym nie mamy stuprocentowej pewności, jak wyglądała w całości. Możemy to jednak z dużym prawdopodobieństwem założyć. Zagadką pozostaje natomiast sposób zakończenia – czy były to jedynie dwa pasy, czy też w jakiś sposób łączyły się ze sobą? Puściliśmy tu wodze fantazji i przygotowaliśmy możliwe warianty.

Proponowane uzupełnienie kompozycji.
Kompozycja na rękawie
Więcej trudności stwarza próba odtworzenia kompozycji znajdującej się na rękawie. Widoczny jest jedynie jej fragment. Mając jednak świadomość ogólnych zasad budowania krajeńskich haftów, a przede wszystkim zasady symetryczności, możemy spróbować dokonać rekonstrukcji i przedstawić adaptację graficzną.

Kompozycja z rękawa jest wyjątkowo rozbudowana, co stanowi pewne novum, jeżeli chodzi o ten okres haftu. Pozostałe zachowane z tego czasu artefakty są skromne w formie. Tutaj mamy skomplikowany układ ciekawie łączonych motywów. Pojawia się również konturowy dzwonek oraz fantazyjnie pozawijane gałązki.
Owoc na gałązce – czy to jagoda?
O ile główne elementy na bluzce były nam już znane, a nowością był tu przede wszystkim konturowy dzwonek, o tyle wielkie zainteresowanie budzi zupełnie nowy, nieznany wcześniej motyw – charakterystycznie rozrzucony na połach bluzki motyw owocu na gałązce. Co to za owoc i dlaczego został tak umieszczony?
Ów owoc został zinterpretowany jako „jagoda”, czyli owoc borówki czarnej, i dodany przez panią dr hab. Dorotę Angutek prof. UZ do jej wzorników. Został tam zakwalifikowany jako motyw odmiany złotowskiej.

Publikacje, w których znalazł się motyw „jagody”.
Stawiamy jednak tezę, że motyw okrągłego owocu na gałązce nie jest jagodą. Poddając fotografię dokładnej analizie, wyraźnie zauważamy, że zgeometryzowany środek owocu nie jest owalny, lecz ma formę wieloboku. Gałązki nie tworzą natomiast dwie przecinające się linie – są to raczej ciernie lub igiełki rozłożone niesymetrycznie: lewa znajduje się nieco wyżej niż prawa. Dodatkowo cały motyw skierowany jest owocem w prawą stronę. Taki układ powielono rzędowo na całej bluzce. Nie zastosowano tu odbicia lustrzanego samego motywu, jak w przypadku środkowej kompozycji. Należy również uwzględnić wielkość owocu, który jest dość duży w stosunku do pozostałych motywów. Zatem mało prawdopodobne, aby twórca tych haftów miał na myśli jagodę, zwłaszcza, że jej symbolika wydaje się nie pasować do znaczenia pozostałych motywów.
Jakim owocem lub rośliną może więc być ten motyw? Niestety nie mamy na ten temat żadnych przekazów. Uwzględniając jednak symbolikę i znaczenie innych motywów, możemy wysnuć pewne przypuszczenia. Charakterystyczne cechy tego motywu, które zauważamy, to: duży rozmiar, zgeometryzowany środek, który może być pestką lub nasionem, oraz ciernie lub igiełki na łodydze. Te cechy pozwalają nam przypuszczać, iż może chodzić o owoc tarniny lub jałowca.

Motyw umieszczony na połach bluzki.
Tarnina czy jałowiec – argumentacja botaniczna i proporcje motywu
Tarnina (Prunus spinosa): jej gałęzie są gęsto usiane bardzo ostrymi, zdrewniałymi cierniami, które w uproszczeniu hafciarskim mogłyby wyglądać jak ostre kreski lub igiełki. Owoce tarniny, tzw. tarki, są stosunkowo duże – osiągają od 1 do 1,5 cm średnicy, a niektóre odmiany nawet więcej, mają też spore pestki. To dobrze tłumaczy nasze spostrzeżenie, że owoc na hafcie wydaje się zbyt masywny jak na zwykłą leśną jagodę.
Jałowiec (Juniperus communis): posiada kłujące, krótkie igły. Jego owoce to tzw. szyszkojagody, które są drobne, wielkości ziarna grochu, rzadko osiągające do 1 cm średnicy. W hafcie ludowym odwzorowanie drobnych szyszkojagód jałowca na kłujących gałązkach rzadko przybierałoby formę tak dużego, dominującego owocu.
Symbolika i apotropeiczna funkcja haftu
W tradycyjnej kulturze ludowej haft umieszczany na brzegach odzieży – przy mankietach, na kołnierzu i wzdłuż rozcięcia koszuli pod szyją – miał za zadanie nie tylko zdobić, ale także chronić granice ludzkiego ciała przed dostępem złych mocy, urokiem i chorobami.
Tarnina jako tarcza ochronna: dla Słowian tarnina była uważana za krzew o potężnej mocy magicznej i ochronnej. Ze względu na swoje ostre, nieprzyjazne ciernie wierzono, że skutecznie odpędza demony, duchy i nieszczęścia. Gałązki tarniny wtykano pod strzechy właśnie po to, by zabezpieczyć domostwo. Umieszczenie motywu tarniny z wyraźnymi cierniami na połach bluzki może więc stanowić klasyczny hafciarski amulet ochronny, czyli tzw. apotropeion.
Apotropeion to przedmiot lub rytuał, który miał za zadanie chronić przed złem. Pochodzi z języka greckiego i oznacza „odwracanie” (np. nieszczęścia, złych duchów lub uroków). Apotropeiony działają jak tarcza, która odgradza człowieka i jego dom od niebezpieczeństw.
Kontekst chrześcijański i historyczny
Według niektórych wierzeń chrześcijańskich cierniowa korona Chrystusa została upleciona właśnie z tarniny, choć bardziej prawdopodobne jest, że była to głożyna. Dla Polaków z zachodniej części Krajny, którzy w 1938 roku żyli w granicach III Rzeszy i podlegali silnej germanizacji oraz szykanom, motyw cierpienia, ale i niezłomności oraz chrześcijańskiej ochrony, mógł mieć głęboki wymiar tożsamościowy i patriotyczny.
Negatywna symbolika jałowca w obrzędowości
Choć jałowiec również miał właściwości ochronne, a jego dymu używano do okadzania, w polskiej kulturze ludowej i pieśniach weselnych jego nazwa i natura były silnie powiązane z „jałowością”, czyli niepłodnością, bezużytecznością i brakiem plonów. Jałowiec w pieśniach symbolizował starość lub wdowieństwo. Często kontrastowano go z zieloną rutą oznaczającą młodość i płodność. Z tego powodu gospodynie rzadko wybierałyby motyw jałowca do zdobienia odświętnej koszuli młodej kobiety, gdzie kluczowe było manifestowanie żywotności i wegetacji.
Praktyczne zastosowanie w gospodarstwie domowym Krajniaków
Tarnina była rośliną niezwykle pospolitą na miedzach i obrzeżach pól Krajny. Co kluczowe dla rzemiosła, jej liście, owoce i kora były powszechnie używane do naturalnego barwienia tkanin. Kora barwiła na żółto, liście na zielono, a owoce na kolor ciemnoszary do zielononiebieskiego. Bliskość tej rośliny w codziennym cyklu obróbki tkanin naturalnie sprzyjała jej artystycznej transpozycji na haft.
Analizując detale z odnalezionego w 2022 roku portretu Filomeny i jej haftowanej bluzki z około 1938 roku, motyw przedstawiający duży, pękaty owoc na gałązce z cierniami o wiele spójniej i pełniej odpowiada charakterystyce tarniny, czyli tarki. Wpisuje się ona w agrarno-sakralny charakter haftu krajeńskiego oraz potrzebę ochrony, czyli apotropeizmu. Jałowiec, obciążony ludowym znaczeniem „jałowości”, byłby w tym miejscu mniej spójny kulturowo.
Choć wątpliwości pozostają, to do czasu ich rozwiania – a potrzebne są dalsze badania w tym zakresie – owoc z bluzki trafia do naszego wzornika KrajnaFolk jako tarnina.
Stan badań nad haftem krajeńskim
Niestety nie udało się do tej pory ustalić, jak haftowana bluzka trafiła do Filomeny aż do Siedlec, gdzie wykonano fotografię. Istnieją jedynie przypuszczenia dotyczące wyjazdów Filomeny do rodziny z Kamienia Pomorskiego – taką nazwę do 1951 r. miał nosić dzisiejszy Kamień Krajeński – i w ten sposób mogła ona stać się posiadaczką tej bluzki. Nie mamy jednak pewności, czy chodzi o to miasto na Krajnie. Wymaga to dalszych badań i poszukiwań.
Czy istniał szablon Krajki? Sama kompozycja musiała być rzeczywiście ważna, skoro została powtórzona w dwóch niezależnych artefaktach.

Odnaleziona fotografia stanowi bezcenne źródło ikonograficzne i analogię dla wcześniejszego znaleziska, stanowiąc dowód na powtarzalność wzorów w pierwszym okresie kształtowania się haftu krajeńskiego.
Jak widzimy, wiele jest jeszcze pytań i niewiadomych dotyczących początkowego okresu rozwoju haftu na Krajnie. Wiele w tym zakresie udało się dokonać Janowi Niedźwieckiemu w latach 70. XX wieku. W tym okresie notujemy znaczne ożywienie zainteresowania krajeńskim zdobnictwem i tradycjami.
W ostatnich latach szczególnie pani prof. Dorota Angutek, prowadząc swoje wieloletnie badania i wydając liczne publikacje, a także grono zainteresowanych osób, do których z pewnością możemy zaliczyć propagatorki i badaczki: panią Kamilę Krzanik-Dworanowską, dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej, oraz panią Joannę Skierę, nauczycielkę złotowskiego Zespołu Szkół Ekonomicznych, wykonały ogromną pracę w odkrywaniu tajemnic krajeńskiego haftu. Wciąż jednak pozostaje wiele pytań i niewiadomych.
Szczególnie interesujące są same początki zaistnienia haftu krajeńskiego, czyli okres prawdopodobnie przełomu XIX i XX wieku, kiedy mogły powstawać pierwsze lokalne hafciarskie motywy i kompozycje. Niestety zbiór zachowanych z tego okresu przekazów i artefaktów jest bardzo skromny. Wymaga to od badaczy wielkiego doświadczenia i wiedzy, aby na ich podstawie budować historię krajeńskiego haftu.
Niemniej jednak odnaleziona fotografia ugruntowuje pozycję „Krajeńskiej Krajki” jako wyróżnika naszego regionu, który dziś może stanowić rodzaj promocyjnego godła i powszechnie rozpoznawalnego symbolu Krajny.
Pozostaje w nas niedosyt wiedzy i ciągła ciekawość tego, jak haft krajeński powstał i jak rozwijał się w początkowym okresie. Będziemy więc nadal prowadzić własne badania, poszukiwania i analizy. O naszych ambitnych planach poinformujemy wkrótce.
Autorzy: Karol Malczewski, Jakub Megger
