Rurzyca. Piękna rzeka, idealna na spływ kajakowy dla każdego

Samym środkiem Krajny przepływa bardzo malownicza rzeka Łobżonka. Sprawia ona sporo trudności kajakarzom podczas spływów, szczególnie latem, kiedy bywa zarośnięta bujną roślinnością. Nic jednak straconego, od zachodu mamy Gwdę, a od wschodu Brdę, które dodatkowo mają liczne dopływy nadające się idealnie do rekreacji na kajaku. Jednym z takich dopływów Gwdy udało mi się przewiosłować pod koniec czerwca tego roku. Mowa tu o Rurzycy.

Rurzyca to jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce, swój początek bierze w rezerwacie „Diabli skok”. Jest to rezerwat położony na terenie Nadleśnictwa Jastrowie. Charakterystyczny dla Rurzycy jest jej bieg przez jeziora. Mamy tutaj więc spływ i rzeką, i linią brzegową bardzo ciekawych rynnowych jezior.

Po lewej szef bajokajaki.pl, firmy która zapewniła nam profesjonalną obsługę spływu.

Na lewym brzegu jeziora Krępsko Średnie znajduje się pomnik upamiętniający wędrówkę tym szlakiem papieża Jana Pawła II. To tutaj kardynał Wojtyła przebywał w 1978 roku na ostatnim polskim urlopie. Ten betonowy pomnik z „wlanymi” kamieniami przywiezionymi z Dunajca, ulubionej rzeki „Wujka”, postawili – w tajemnicy – jego krakowscy przyjaciele w 1979 roku.

Odcinek rzeki, który ja miałem okazję przepłynąć, zaczynał się poniżej tych jezior. Spływ rozpoczęliśmy za mostem we Wrzosach. Wraz z ekipą, której przewodziła miłośniczka, znawczyni i eksploratorka Krajny, Angelika Kubera, zamierzaliśmy dopłynąć do Krępska, czyli tam, gdzie Rurzyca wpada do Gwdy. Od Krępska zaczęła się zresztą nasza przygoda, gdyż tam nad samym brzegiem Rurzycy mieści się zatoczka firmy Bajokajaki, która organizowała nasz spływ. Tam też zaparkowaliśmy auta, a dalej, dwoma busami z podczepionymi przyczepami na kajaki, ruszyliśmy leśnymi drogami w górę rzeki, by ostatecznie jej nurtem wrócić w to samo miejsce.

Lokalizacja trasy spływu na dolnym odcinku Rurzycy.

Rzeka w przeważającej części płynie spokojnie. Dzięki temu, że jest zasilana jeziorami, przez które przepływa, jej wody są wyjątkowo ciepłe. Co ciekawe, dało się wyczuć wyraźnie cieplejszy prąd na jej środku, natomiast po brzegach woda była nieco chłodniejsza.

Tak, to każdy by chciał 🙂

Bujna roślinność, piękne gęste lasy i spokojny nurt sprawiły, że początkowy odcinek spływu był prawdziwym wytchnieniem od codziennego natłoku cyfrowego świata. Na naszym szlaku znalazło się ostatnie z jezior, przez które przepływa rzeka. Dębno – bo taką nosi nazwę, dało nam chwilę wytchnienia i okazję do kąpieli. Tuż za jeziorem sceneria nieco się zmieniła, czekał nas odcinek gęsto zarośniętej rzeki, ale nie był zbyt długi. Koryto szybko wróciło do swojej wygodnej do kajakowania formy.

Angelika Kubera – nasza przewodniczka. Jak widać w kajaku również dyryguje.

Ciekawym miejscem na szlaku jest poniemiecki wiadukt, dawniej przechodziła tamtędy linia kolejowa. Od tej pory rzeka nabiera tempa. Około kilometra dalej przepływamy pod czynnym wiaduktem linii kolejowej Piła-Szczecinek. Za wiaduktami Rurzyca zwęża się, a woda przyspiesza, w sumie można płynąć, używając wioseł jako steru.

W tle wiadukt kolejowy na linii Piła-Szczecinek.

Godzinę później jesteśmy już w Krępsku. Zorientujecie się po przenosce na wysokości starej lemieszarni (pstrągarnia) i kołkach na wodzie odgradzających prawy brzeg. Z tego powodu, by się nie umęczać turystów z przenoskami, Nadleśnictwo Płytnica utworzyło w 2007 roku miejsce przed samym Krępskiem, gdzie można zakończyć spływ bez straty widoków. Poznamy je po małym drewnianym mostku na lewym brzegu rzeki. Za tym miejscem rzeka skręca lekko w prawo. Poza mostkiem umiejscowiono tutaj także ławki, stoły i kosze na śmieci.

Przenoska to świetna okazja na pamiątkowe foto na tle wodospadu.

Dalej musimy przenieść kajaki lewą stroną koło starej lemieszarni. Spływ możemy zakończyć przed drugą przenoską (przed młynem) lub za nią – przed mostem drogowym w Krępsku (po lewej stronie). My dzielnie zaliczyliśmy obie przenoski i dotarliśmy w komplecie do miejsca, z którego wyruszaliśmy.

Karol Malczewski

A tu ja 😉

Spływ tym odcinkiem Rurzycy to była prawdziwa przyjemność. Krystalicznie czysta, o przyjemnie ciepłych wodach rzeka, świetnie nadaje się na eskapadę dla niewprawionych amatorów kajaków. Ci ambitniejsi mogą zacząć spływ znacznie wcześniej i zaliczyć wszystkie malownicze jeziora, a sam spływ podzielić na dwa dni. Do podjęcia wyzwania z pewnością przekonają Was załączone fotografie wykonane podczas spływu.

©2022 

Formularz kontaktowy

Jeżeli masz jakąś sprawę to pisz śmiało.

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?